Kościół wznosi się na lessowej skale, z której rozciąga się widok na błonia. Początkowo świątynia ta należała do dominikanów, obecnych w mieście od roku 1283 do usunięcia zakonu z zaboru rosyjskiego; funkcję kościoła parafialnego zaczęła pełnić dopiero w XIX wieku. Patronami dominikańskiego kościoła klasztornego byli św. Piotr z Werony, męczennik, któremu poświęcony był jeden z sześciu bocznych ołtarzy oraz św. Jakub Apostoł. Do świątyni, jeszcze w XVIII wieku znajdującej się poza granicami miasteczka, przylegały zabudowania i grunty klasztorne. Dzisiejszy kształt kościół otrzymał po przebudowie w połowie XVII wieku. Do nakrytej kolebkowym sklepieniem prostokątnej nawy przylegają zakrystia, przedsionek oraz Kaplica Różańcowa, w której znajduje się odrestaurowany siedemnastowieczny obraz Matki Bożej Śnieżnej. Wystrój świątyni jest barokowy, a większość wyposażenia pochodzi z XVII wieku. W ołtarzu głównym znajduje się obraz św. Jakuba Większego, obecnego patrona kościoła i parafii. W nawie znajdują się cztery ołtarze boczne poświęcone Sercu Pana Jezusa i Sercu Matki Bożej (z fundacji rodziny Komoniewskich) oraz św. Wincentemu Ferreriuszowi i św. Antoniemu Padewskiemu. Na granicy nawy i prezbiterium na belce tęczowej umieszczony został barokowy krucyfiks, obok którego do 1994 roku znajdowała się figura Matki Boskiej i św. Jana Apostoła. Opatowiecka parafia ma tradycje sięgające przełomu XI i XII stulecia. Rok liturgiczny i związane z nim święta oraz nabożeństwa od wieków wyznaczają rytm życia mieszkańcom, a dźwięk kościelnych dzwonów towarzyszy najważniejszym wydarzeniom. Odpusty w parafii przypadają 25 lipca, w uroczystość św. Jakuba Apostoła, oraz w pierwszą niedzielę października, w święto Matki Bożej Różańcowej. W skład parafii wchodzą sołectwa: Opatowiec, Podskale, Mistrzowice, Rzemienowice, Chwalibogowice, Kraśniów oraz w części Ksany.
Kaplica Różańcowa
W drugiej połowie XVII wieku z fundacji Wojciecha i Reginy Moszczeńskich została wzniesiona Kaplica Różańcowa. W 1667 r. nastąpiła konsekracja kaplicy. Zbudowana została od północnej strony kościoła Dominikańskiego, na rzucie kwadratu, zakończona kopułą. Wewnątrz na kopule jest osiem fresków z życia Rodziny Świętej. Do II wojny światowej w kaplicy był zamontowany chór. Kaplica otwarta jest od nawy arkadą. W kaplicy Różańcowej znajdują się dwa ołtarze: po stronie wschodniej ołtarz z Chrystusem Ukrzyżowanym, po stronie północnej ołtarz z słynącym łaskami obrazem Matki Bożej Śnieżnej z fundacji rodziny Komoniewskich z Opatowca.
Zgodnie z tysiącletnią tradycją około roku 980 urodził się w Opatowcu św. Andrzej Świerad, pierwszy święty wywodzący się z ziemi polskiej. Wiadomo o nim, że w roku 1022 przywędrował do benedyktyńskiego klasztoru na górze Zobor, nieopodal słowackiej Nitry, gdzie spędził pewien czas jako zakonnik. Przez większość naznaczonego ciężką praca i surową ascezą życia był jednak eremitą. Podejmował misje apostolskie wzdłuż biegu Dunajca, na terenach dzisiejszych Węgier, Słowacji i Śląska, a przez pewien czas mieszkał także w samotni nieopodal Opatowca. W Kraśniowie do dziś znajduje się źródełko, z którego miał czerpać wodę.
Kilkakrotnie udawał się do Rzymu, skąd przywiózł figurkę Matki Bożej, znajdującą się obecnie w Kolegiacie Wiślickiej, zwaną cudownym symbolem. ,,Świerad przez trzy dni w tygodniu nie jadł z goła nic. Cały dzień modlił się albo też brał siekierę i rąbał lasy wokoło pustelni. Zamiast łoża miał pień dębowy, obwiedziony ostrym trzcinowym płotem. Nakładał też na głowę drewnianą koronę, na której zawieszał kamienie, aby go biły po głowie. Takim to umartwieniem chciał przypodobać się Bogu – mówił o nim święty Benedykt jego uczeń i współtowarzysz. Opatowiecki eremita zmarł w roku 1034, a kanonizowany został w roku 1083 przez papieża Grzegorza VII. Kult św. Andrzeja Świerada, zwanego także Żurawkiem, jest ciągle żywy wśród mieszkańców Opatowca i okolic. W opatowieckim kościele parafialnym znajduje się przedstawiający go obraz z podpisem: „Błogosławiony Andrzej Żurawek albo Zaradeusz urodzony w Opatowcu nad Wisłą przy ujściu Dunajca. Przepędził życie ostre, pokutnicze, na rozmyślaniu męki Pańskiej w Pustyni koło Opatowca, w tym miejscu, gdzie dziś nazywają Wrzosy i źródło jest, co nosi nazwę Zaradeusza” oraz kopia tego obrazu.
Dzwonnica z 1887 roku
Przed kościołem wznosi się dziewiętnastowieczna dzwonnica, w której znajdują się cztery dzwony: dwa dwudziestowieczne, z których jeden dźwiękiem przypomina melodię Poloneza As-dur Fryderyka Chopina oraz jeden dzwon z wieku XVII, na którym wyryto datę 1670 i słowa Jacobus est nomen meum – „Imię moje Jakub”. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dzwony wyznaczały bieg dnia – z opatowieckiej dzwonnicy codziennie w południe dzwoniono na Anioł Pański, a raz w tygodniu odzywał się dodatkowo dzwon Jakub, wzywając do modlitwy za poległych w obronie ojczyzny.
Cmentarz Kościelny
Na cmentarzu przykościelnym są dwie figury kamienne. Pierwsza od strony wschodniej (skierowana ku Wiśle), to krzyż na kolumnie, późnobarokowy z około połowy XVIII w., podpora barokowa z 2 połowy XVII wieku. Druga od strony południowej to figura przedstawiająca Świętego Jana Nepomucena, późnobarokowa z około połowy XVIII wieku.
Drodzy Ofiarodawcy, dziękujemy za wsparcie potrzeb Kościoła parafialnego. Jesteśmy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą ofiarę.
Bank Spółdzielczy Kielce, Oddział Nowy Korczyn, Filia Opatowiec. Nr konta Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Jakuba Ap w Opatowcu – tytułem: „darowizna na cele kultu”: 14 8493 0004 0170 0310 3033 0004

Niedziela Palmowa jest świętem upamiętniającym triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy. Jak podaje Pismo Święte, Jezus przybył do Jerozolimy razem z apostołami. W Naszej parafii odbyła się wspaniała procesja z wysokimi palmami, a na uroczystości zjawiły się tłumy mieszkańców.

Piszą, że Twoje źródełko wyschło, ale to nieprawda. Ono nadal cienką strużką się sączy. Susza od
kilku dziesiątków lat ściska okolicę, bagna w lesie wyschły, lustro wody w Wiśle jest dwa metry niżej niż
przed pół wiekiem – a Twoje źródełko mimo wszystko żyje. Wraz z nim żyje pamięć o Tobie – że w
Opatowcu się urodziłeś, że w pobliskim Kraśniowie miałeś pierwszą pustelnię – właśnie przy tym
źródełku, w miejscu zwanym Wrzosy, że tu zaczynałeś z wielkim samozaparciem zaprawiać się do
ciężkiej pracy, która dziką puszczę ludzkiego serca potrafi przekształcić w zachwycający ogród.
Tę pamięć o Tobie usiłował zasypać piach zapomnienia. Przez całe wieki wielu przychodziło do Twojego
źródła po wodę, w ogóle nie myśląc o Tobie. Ci, którzy o Tobie pamiętali i pragnęli, by oddać Ci należną
cześć, słyszeli w odpowiedzi „Na co ci to?”, „Zapomnij o tym”. Nasi biskupi, a za nimi proboszczowie,
od czasów Mieszka i Chrobrego woleli pamiętać o świętych związanych z Piastami i plemieniem Polan,
niż o Tobie, który pochodziłeś spośród Wiślan i wszedłeś do Kościoła drzwiami otwartymi przez
świętego Metodego. Był tu, w Opatowcu, i taki proboszcz, który nie wiedział, że to Ty jesteś pierwszym
synem polskiej ziemi wyniesionym do chwały ołtarzy, i słysząc słowa „Święty Świerad” odpowiadał
„Jaki tam święty – ledwo błogosławiony”. A jednak wbrew wszelkim przeciwnościom, w każdym
pokoleniu znajdowała się w Opatowcu garstka Twoich czcicieli, która niczym biblijna Reszta
dochowywała Tobie wierności. Pobożne niewiasty przynosiły wodę ze źródełka, by przemywać nią oczy
dzieci i wnuków, a gdy zdarzało im się szczególniej zapragnąć świętych obcowania, udawały się na
miejsce Twojej pustelni w procesji ze światłami. Jeden czciciel pobożny i zasobny ufundował Twój obraz
do opatowieckiego kościoła. Drugi – pięknie Twoje związki z Opatowcem opisał. Trzeci – artysta
śpiewak – pielgrzymował do Nitry w czasach komunistycznego ucisku i odśpiewał mszę „De Angelis”
przy Twoich doczesnych szczątkach, co zapewne musiałeś usłyszeć. Czwarty – też artysta śpiewak (ma
Opatowiec szczęście do śpiewaków) – ufundował ujęcie wody z Twojego źródełka, gdy zaczęło słabiej
bić i zarosło chaszczami, bo ludzie przestali do niego przychodzić. Wreszcie, kilka lat temu, zebrała się
grupa pobożnych dusz i uradziła, że skoro przez ponad dziewięć wieków żaden ksiądz proboszcz nie
chciał Twojego kultu rozniecić, to trzeba wykupić kawałek lasu ze źródełkiem i postawić przy nim
kapliczkę. Na przeszkodzie stanęła odmowa sprzedaży gruntu ze strony właścicielki. Smutek ogarnął
serca Twoich czcicieli i rozległo się wielkie narzekanie – że w Tropiu pamięć o Tobie pięknie rozkwita, a
w Opatowcu marnieje, że wszystko stracone.
I wtedy zdarzyło się coś potrójnie nadzwyczajnego. Po pierwsze, opatowieckiemu Królowi
Pszczelarzy udało się słodką mową nakłonić właścicielkę gruntu do zmiany zdania. Po drugie, nowy Wójt
Gminy, obecnie zaś Burmistrz Miasta Opatowiec, zebrał fundusze na wykup działki i budowę kapliczki,
w której została umieszczona Twoja figura. Niewielka to kapliczka, mniejsza od Twojego mieszkania w
dębowym pniu, ale przecież nasz Pan nie w doczesnej wielkości sobie upodobał. Po trzecie, Bóg dał
Kościołowi Opatowieckiemu Pasterza, który usłyszał głos ludu i w tym roku
uczcił Twoje wspomnienie liturgiczne uroczystą mszą świętą przy kapliczce, zapowiadając, że odtąd
będzie to już dorocznym zwyczajem w naszej parafii.
Wzięło w tej Mszy Świętej udział dwa tuziny wiernych – najwierniejszych z wiernych,
najwierniejszych z najmniejszego miasta w Polsce. Z tego małego zgromadzenia wzniosło się do Ciebie
wielkie wołanie: „Święty Świeradzie – wróć do nas! Naucz nas Twojego samozaparcia i wytrwałości!
Naucz czerpać siłę z Bożego źródła i wyznawać wiarę w Chrystusa z dumnie podniesionym, choć
utrudzonym czołem. Wołamy o Twoją surowość i czystość obyczaju, bo widzimy, jak straszne
spustoszenia poczyniła w naszej krainie rozwiązłość. Nieznośnym bólem napawa nas myśl, że nasza
społeczność mogłaby rozkwitać, a oto marnieje, bo wielu spośród nas zmarnowało życie przez grzech.
Wróć i naucz nas pościć tak, jak Ty pościłeś, by pokuta uchroniła nas przed słuszną karą, tak jak niegdyś
uchroniła mieszkańców Niniwy. Święty Świeradzie, pochodzący z plemienia, którego historia pozostała
niezapisana, a grody do gołej ziemi spalone, wróć i naucz nas miłości mimo wszystko – tej miłości, która
wszystko przetrzyma. Wróć pośród cudów, jakie przybywaniu relikwii świętych zwykły towarzyszyć.
Wróć i naucz nas żyć tak, by stał się dla Opatowca cud odrodzenia!”.
Referat wygłoszony w kościele w Opatowcu, w dniu obchodów wspomnienia liturgicznego świętych Andrzeja Świerada i Benedykta, 13 lipca Roku Pańskiego 2024
***
Szczęść Boże!
Dzisiaj obchodzimy wspomnienie liturgiczne świętych Andrzeja Świerada i jego ucznia, męczennika Benedykta. To wspomnienie ma szczególny wymiar w naszym opatowieckim kościele, ponieważ stoi on na ziemi, która świętego Andrzeja Świerada wydała; i ma również szczególny wymiar w zebranej tutaj naszej wspólnocie, ponieważ to w naszych sercach trwa przekazywana od wieków z pokolenia na pokolenie wiadomość, że Świerad – przyszły pierwszy polski święty – właśnie w naszym mieście przyszedł na świat.
Przez wieki nikt nie kwestionował pochodzenia świętego Świerada z Opatowca, ale około sto lat temu pojawili się historycy, którzy zaczęli dowodzić, że to nieprawda. W efekcie można dzisiaj przeczytać, na przykład na stronie internetowej parafii w Tropiu, że Świerad urodził się w pod Zakliczynem, dawniej noszącym nazwę Opatkowice, które to Opatkowice pewien siedemnastowieczny kronikarz pomylił z Opatowcem, dając początek fałszywej tradycji. Innym, całkiem już świeżym wymysłem, jest informacja na stronie internetowej stowarzyszenia Wspólnota Polska, że Świerad urodził się w Świeradzicach pod Proszowicami, noszących obecnie nazwę Sieradzice i leżących na terenie powiatu kazimierskiego. Nasz Ksiądz Proboszcz postanowił, zdaje się, rozwiać wszelkie wątpliwości związane z tymi wymysłami, skoro polecił mi opracować referat mający udowodnić pochodzenie pierwszego polskiego świętego z Opatowca. Przyjrzałem się więc tej kwestii chłodnym naukowym okiem, sine ira et studio, to znaczy – bez gniewu i upodobania, mając za pomoc dość rozległą literaturę. A com wyczytał, zaraz Wam, drogie Siostry i drodzy Bracia, przedstawię.
Czytaj więcejSam święty Świerad nie pozostawił nam żadnego pisma. Nie mamy więc żadnego jego życiorysu, który zaczynałby się słowami „Urodziłem się w Opatowcu w Roku Pańskim 978”. Podobnie jak Pan Jezus, nasz święty Ziomek nie zajmował się pisaniem o Bogu, ale świadczył o Nim swoim życiem, na które składała się modlitwa, praca i nauczanie. Jednak o ile Ewangeliści podają datę i miejsce narodzenia Pana Jezusa oraz Jego rodowód, o tyle uczeń świętego Świerada, Benedykt, przekazał o pochodzeniu swojego Mistrza tylko dwie wiadomości: pierwszą – że pochodził ex Poloniensium, czyli spośród mieszkańców państwa Polan, i drugą – że wywodził się ex rusticitate, czyli stanu wieśniaczego lub ze środowiska jeszcze surowego, podszytego pogaństwem. Obie te informacje, usłyszane od Benedykta, zapisał biskup Maurus w roku 1064, w kronice, która pozostaje w zasadzie jedynym źródłowym tekstem dotyczącym naszego Świętego. Sformułowanie ex Poloniensium, czyli spośród mieszkańców państwa Polan, pozwala wysnuć wniosek, że Świerad pochodził nie z plemienia Polan, lecz z plemienia Wiślan. W przeciwnym razie kronikarz użyłby określenia ex Polonorum, czyli spośród Polan. Pisząc zaś ex Poloniensium dał do zrozumienia, że Świerad pochodził z krainy wchodzącej w skład państwa Polan, której mieszkańcy należeli jednak do innego plemienia. A skąd wiemy, że chodziło o Wiślan, a nie o któreś z sąsiednich plemion – Ślężan, Lublinian czy Golęszyców? Wnioskujemy tak na podstawie nazw miejscowości, zawierających ten sam rdzeń, co imię Świerad, takich jak Sieradz, Sieradzice, Sieradowice, Sieradza względnie Świeradzice, Świradz, Sieredzice i Sieragi. Wszystkie miejscowości o tych nazwach znajdują się w zasadzie tylko na ziemi Wiślan.
Henryk Kapiszewski, największy i najbardziej wnikliwy spośród badaczy żywota świętego Andrzeja Świerada, stwierdza w pracy naukowej pod tytułem Eremita Świrad na ziemi rodzinnej, że wiadomości o pochodzeniu świętego Świerada z okolic Zakliczyna mają krótki rodowód i nie dają się obronić. Całe zamieszanie odnośnie do miejsca pochodzenia Naszego Świętego wzięło się z siedemnastowiecznego zapisu pochodzącego z księgi metrykalnej parafii w Tropiu. W tym zapisie, sporządzonym między 1609 a 1640 rokiem przez plebana Jakuba Kazimierskiego widnieje informacja, jakoby Świerad pochodził z miejscowości Kąty lub miejscowości Kończyska pod Zakliczynem, miał na imię Gryrad względnie Gerard, które miano spolszczyć na Świerad i był synem Gniewomira Osmoroga z rodu Gierałtów Osmorogów. Ten Gryrad-Świerad miał być biskupem augierskim, który został kanonizowany po męczeńskiej śmierci poniesionej z rąk Węgrów, a w roku 1240 Gierałtowie mieli ufundować kościół pod jego wezwaniem w Tropiu. Krytyczna analiza tych informacji, dokonana przez Kapiszewskiego, ujawnia jednak, że ród Gierałtów osiadł nad Dunajcem dopiero w czasach późniejszych, gdy kościół w Tropiu już istniał, a cały zapis miał na celu uświetnienie historii tego rodu poprzez wprowadzenie do niej postaci tak wybitnej, jak święty Świerad. Ponadto, zdrowy rozsądek każe zapytać, jakim cudem biskup augierski miałby pełnić swoją posługę, prowadząc jednocześnie surowe życie eremity. Można zatem nie zajmować się więcej pseudo-historycznymi rewelacjami na temat miejsca pochodzenia świętego Świerada, które to rewelacje, oględnie mówiąc, nie przynoszą chluby autorom strony internetowej parafii w Tropiu. Można również zostawić bez komentarza informację o pochodzeniu świętego Świerada z Sieradzic, ponieważ – na ile można wywnioskować z istniejących źródeł – w tamtej miejscowości nigdy nie istniała taka tradycja ani nie było związanego z nią kultu.
Zapytajmy jednak, gwoli sprawiedliwości, co przemawia za twierdzeniem o pochodzeniu świętego Świerada z naszego Opatowca. Argumentów jest kilka i są one następujące:
Argument pierwszy to ten, który możemy zobaczyć tu i teraz, w tej świątyni. To my sami, to nasza wspólnota parafialna, która stanowi kolejne ogniwo w łańcuchu pokoleń przekazujących sobie wiadomość o pochodzeniu świętego Świerada z naszej ziemi. Innymi słowy – to żywa tradycja, sięgająca czasów niepamiętnych. Na ten argument powołuje się wspomniany Henryk Kapiszewski, pisząc: „O ile łączenie pochodzenia eremity z okolicami Zakliczyna nie wytrzymuje krytyki, o tyle tradycja lokalna o pochodzeniu św. Świrada z Opatowca ma znamiona wiarygodności, gdy rozpatruje się ją na szerszym tle, nawiązując do najstarszych źródeł pisanych oraz do najdawniejszych autorów polskich, podających żywot św. Świrada”.
Informację o tych najstarszych źródłach pisanych znajdujemy w Żywotach Świętych księdza Piotra Skargi – i to jest argument drugi. Skarga był pierwszym autorem, który przetłumaczył na język polski — swobodnie, ale wiernie – Żywot świętego Świrada napisany przez biskupa Maurusa. W pierwszych zdaniach tego żywota napisał: „Święty Andrzej Żurawek albo Żerard, urodził się w roku 978 w Małopolsce, w miasteczku Opatowcu, blizko Wiślicy położonem, z bogobojnych rodziców Marka i Agnieszki, którzy go w pobożności i bojaźni Bożej jak najstaranniej wychowywali”. A w zakończeniu tego żywota napisał: „Mniemałem, że o tym świętym swojej krwie Polacy nie wiedzieli, ale gdym tenże żywot jego nalazł w Legendach Krakowskich, poznałem pilność i nabożeństwo przodków naszych ku Świętym Bożym”. Skarga wyraźnie pisze, że żywot świętego Świerada znalazł w księgach „przodków naszych”, a więc wcześniejszych niż wiek XVI kiedy to pisał Żywoty. Przykładem takiej księgi może być zaginiony dziś kodeks, który pochodził z XV wieku, a zawierał między innymi żywotami również Vita Sancti Andreae Zorardi. Kodeks ten pochodził z Diecezji Krakowskiej, o czym świadczyły żywoty świętych czczonych w Krakowie, jak św. Florian, św. Wacław, święci Cyryl i Metody czy św. Stanisław. A my mamy tu kolejny argument za pochodzeniem świętego Świerada z Opatowca, mianowicie ten, że po tym, jak zlatynizowana forma imienia Świerad, która brzmi Zoerard względnie Zorard (w różnych opracowaniach spotyka się oba warianty), została spolszczona przez księdza Skargę na Żurawek, rozpowszechniła się tylko w Opatowcu! Tylko w Opatowcu zatem drugie miano Świerada znalazło żywy oddźwięk, co wyraźnie świadczy, że w tym miejscu jego kult był najsilniejszy. Trudno zresztą żeby było inaczej, skoro parafia w Tropiu przeżywała wówczas ciężkie chwile, ponieważ jej kościołem zawładnęli na kilkadziesiąt lat heretycy – arianie.
I jeszcze jeden argument – kronika spisana z początkiem XVII wieku przez kleryka Marcina Barańskiego, zwanego Baroniuszem. Autor zaczyna ją słowami Andreas Zoerardus in partibus minoris Poloniae in Opatowiec Oppido, prope Vistulam fluvium... natus, czyli „Andrzej Zoerard urodził się w Małopolsce, w mieście Opatowcu nad Wisłą”. I dalej, kolejni autorzy żywotów świętych powtarzali te informacje, aż pojawili się mędrkowie, którzy usiłują odebrać Opatowcowi największego z jego synów. Trzeba nam się zatem o Niego z nową mocą upomnieć. Jak napisał dwa lata temu ksiądz Michał Dłutowski w książce Zapomniany Święty Andrzej Świerad, „Nasz święty Rodak bardziej znany i czczony jest na Słowacji, Węgrzech oraz w Chorwacji, niż w Polsce. Słowacy uznali go za swojego Ojca Wiary. Jest, też głównym patronem Węgier. Chorwaci powierzyli mu pod opiekę młodzież. Natomiast Polacy o swoim pierwszym orędowniku przed tronem Boga św. Andrzeju Świeradzie, poza Tropiem, Opatowcem i Oławą, zapomnieli. Spełnia się niestety powiedzenie »Cudze chwalicie swego nie znacie«. W ostatnim czasie rozwinął się w Polsce kult św. pustelnika Ojca Szarbela Makhlofa z Libanu, a o naszym potężnym patronie prawie nikt nie pamięta! Nawet, niektórzy z braku wiedzy twierdzą, że Świerad był Słowakiem. Nasze zapomnienie pierwszego i największego z wyznawców w narodzie polskim powinno przemienić się w powszechne czczenie go jako Ojca wiary narodu polskiego. Jest to szczególnie ważne teraz, kiedy wiara rzymskokatolicka w Polsce topnieje z dnia na dzień i potrzeba powrotu do jej korzeni, by się mogła odrodzić i wydać dobre owoce”.
Czy rozszerzanie tej powszechnej czci możemy zacząć od translacji relikwii naszego Świętego Rodaka z Nitry do kościoła w Opatowcu?
Jan Pociej

„Do Maryi posłani w pokoju Chrystusa”
Wielokrotnie odwiedzałam kolegiatę wiślicką pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny,
uczestnicząc w niedzielnych mszach świętych. Zawsze było to dla mnie szczególne przeżycie, bo oto
znajdowałam się i modliłam się w miejscu niezwykłym, w którym z każdego zakątka przemawiała do
mnie historia – ciąg zdarzeń tak znamiennych i niezwykłych w naszych ojczystych dziejach, od
Łokietkowych po dzisiejsze.
nam panowie Aleksander Minior i Krystian Witkoś, którym z tego miejsca serdeczne „Bóg zapłać!”. Dla
mnie był to jeden z najpiękniejszych dni w życiu!
Zofia Pociejowa
Pieśń o Madonnie Łokietkowej
(na melodię „Czarna Madonno”)
Na gipsowym wzgórzu stoi
Kolegiata z dawnych lat
Z niej Madonna Łokietkowa
Błogosławi cały świat.
Mrok starego prezbiterium
Rozjaśniony blaskiem Twym
A Dzieciątko uśmiechnięte
Zawsze wzrusza sercem mym.
Ref. O Madonno Łokietkowa
Ty Wiślicy strzeżesz bram
O Madonno Łokietkowa
Radość, pokój ześlij nam.
Na tej ziemi Król Łokietek
Modlił się o Polski los
Ty modlitwy wysłuchałaś
I otrzymał łaski trzos.
Od tej pory tu przychodzi
Modły składać wierny lud
Swojej Pani powierzając
Całodziennej pracy trud.
Ref.
Wiary naszej nie pokonał
Ani Tatar, ani Szwed
Choć Kościoły nam niszczyli
Naród wciąż do Ciebie szedł.
Teraz znów istnieją siły,
Które chcą podzielić nas
My do Ciebie się zwracamy,
By nie wrócił taki czas.
Ref.
Ziemia Wiślicka prastara
Nida przepływa tu w dal
To chrześcijaństwa kolebka
Odjeżdżać stąd ludziom żal.
Pani Wiślicka z Dzieciątkiem
Od wieków jest z nami tu
Uśmiechem wita każdego
Kto zjawi się u Jej stóp.
Ref.
O, Madonno Łokietkowa
Tyś nadzieją ludzkich dusz
Łaskę zjednaj nam u Boga
Bądź tu zawsze z nami już.
Przez wieki Twojego wsparcia
Upraszał król i chłop
Z niezłomną wiarą, nadzieją
Klękając u Twoich stóp.
Choć trudy życia przed nami
Nie lęka się Boży lud
Z ufnością w przyszłość patrzymy
Modląc się u Twoich stóp.
Ref.
Refleksje po pielgrzymce do Madonny Łokietkowej
Całe życie możemy nazwać pielgrzymką. Pielgrzymowanie do miejsc świętych to niezwykła modlitwa,
możliwość spotkania z Bogiem i drugim człowiekiem. To „rekolekcje w drodze”.
Każdy z nas idzie ze swoją intencją (jak nie z wieloma). Ja pielgrzymowałam przez sześć lat do stóp
Matuchny Jasnogórskiej. Ze względu na stan zdrowia nie było mi dane dalej stawiać kroków na
pielgrzymim szlaku. Ale za to już cztery lata pielgrzymuję duchowo z Kielecką Pieszą Pielgrzymką na
Jasną Górę.
Cieszę się bardzo, że ks. Grzegorz zorganizował w tym roku pielgrzymkę do Madonny Łokietkowej w
Wiślicy. Nie było nas wiele, ale to dopiero początek. Myślę, że w następnych latach będzie
kontynuowana. Pójdzie nas więcej, więcej i więcej do Matki Bożej Uśmiechniętej, aby przepraszać,
prosić i dziękować.
Krystyna Cugowska
Relacja z pielgrzymki do Wiślicy
Wiślica zawsze była bliska mojemu sercu. To tutaj prawdopodobnie było miejsce chrztu Wiślan w 880
roku, czyli prawie sto lat wcześniej, niż chrzest Polski.
Dekanat wiślicki to mój rodzinny dekanat. Zresztą w latach przedwojennych i powojennych Opatowiec
należał do dekanatu wiślickiego. To do niedawna najmniejsze miasteczko w Polsce (w następnej
kolejności najmniejszym miastem ogłoszono Opatowiec) jest mi bliskie, bo tu, w wiślickiej kolegiacie,
czeka na mnie Mama.
Mam w sobie taki obraz, że kiedy jadę do domu, to w oknie kuchni widzę zawsze moją mamę, która
czeka i patrzy, czy już dojechałem, czy idę w stronę mieszkania. Miałem takie samo wrażenie ósmego
września, kiedy szliśmy pieszo w pielgrzymce. Miałem wrażenie, że Maryja w tym sanktuarium Jej
Narodzenia czeka na mnie, jak moja mama w oknie kuchni... i uśmiecha się, że już dotarliśmy cali i
zdrowi. W końcu Maryję Łokietkową nazywa się Uśmiechniętą...
ks. Grzegorz Szlenk

Niech będzie to czas mądrych decyzji, trafnych wyborów, a zarazem czas, w którym pójdziemy za naszym Panem prostą drogą. Niech zdrowie i obfitość Bożych darów staną się naszym udziałem. Życzą wraz z darem modlitwy, duszpasterze.

Zaprasamy do odwiedzin naszego kościoła parafialnego, można w nim już podziwiać stajenkę oraz świąteczne dekoracje.
Msze święte odbywają się:
w niedziele, święta i uroczystości godz. 9.00 i 11.30 w dni powszednie poniedziałek, środa, piątek godz. 17.00 wtorek, czwartek, sobota godz. 7.00
Drodzy Ofiarodawcy, dziękujemy za wsparcie potrzeb Kościoła parafialnego. Jesteśmy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą ofiarę. Bank Spółdzielczy Kielce, Oddział Nowy Korczyn, Filia Opatowiec. Nr konta Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Jakuba Ap w Opatowcu – tytułem: „darowizna na cele kultu”: 14 8493 0004 0170 0310 3033 0004
Godziny pracy kancelarii parafialnej poniedziałek, środa, piątek godz. 18.00–19.00
Dane kontaktowe: ul. Nowokorczyńska 2, 28-520 Opatowiec tel.: 789 200 709 mail: opatowiec@kielce.opoka.org.pl www.parafiaopatowiec.pl